poniedziałek, 16 lipca 2012

Encyklopedia i szalone kaczki w literaturze :-)


Kiedy zamknęłam przesympatyczną książeczkę "O kaczce, która chciała dostać się do encyklopedii" zaczęłam zastanawiać się, czy wszystkie "literackie kaczki" mają lekko namieszane w łepetynkach. Kaczka dziwaczka nie należy do klasycznych przedstawicieli gatunku, legendarna złota kaczka też nie jest kaczką pospolitą. Bohaterka książeczki, którą Młodszy pokochał całym swoim trzyletnim serduszkiem jest również szalona. Mianowicie Kaczka Kiwaczka marzyła o tym aby dostać się do encyklopedii. Marzenie urodziło się w jej główce po tym, jak przez dwa miesiące studiowała zawartość encyklopedii, którą otrzymała w prezencie od rodziców. Po lekturze Kiwaczka stwierdziła, że ród kaczy jest na tyle głupi, że nie zasłużył nawet na to, aby być umieszczonym w tej mądrej księdze. I bynajmniej nie chodziło o definicję słowa "kaczka", o nie! Chodzi o kaczkę, która dokonała na tyle wielkiego czynu, aby zasłużyć nim na wzmiankę. Czegóż to nie wymyśliła dla sławy! Przebrała się za bażanta (na szczęście myśliwy szybko wybił jej ten pomysł) wspinała się na drzewo, a nawet wymyśliła sposób, aby na swoim dziobie trzymać całą kulę ziemską. W końcu udało się!!! Kaczka Kiwaczka dostała się do encyklopedii po tym, jak... Zapraszam do lektury :-) 


Książeczka "O Kaczce..." jest jedną z niewielu pozycji w naszej dziecięcej biblioteczce, którą z zaciekawieniem śledzą zarówno Starsza jak i Młodszy. Malucha porywają obrazki i prosta, przystępna treść opowiadania. Starsza natomiast zaczyna wychwytywać humor sytuacyjny i lekko ironiczny nastrój całej powiastki. Zresztą książeczka obfituje w dość sporo mądrych zdań i stwierdzeń, które ośmiolatka próbuje samodzielnie analizować. Mnie urzekł taki cytat: "Z mądrością to jest dziwnie - uśmiechnął się stary gąsior. - Im więcej się wie, tym mniej się wie". Natomiast Starsza ze wzruszeniem powtarza zakończenie książeczki: "Ale tak to w życiu bywa: aby przekonać się, że w domu jest najlepiej, trzeba z niego wyjechać na dłuższy czas."
Książeczka objętościowo niewielka zachwyca starannością wydania i dopracowaniem szczegółów. Twarda oprawa, staranne ilustracje, świetne rozmieszczenie tekstu i obrazków, czcionka zachęcająca ośmiolatkę do samodzielnego czytania - to wszystko spowodowało, że książeczka w naszym domu jest dość często wertowana. I tak właśnie powinno być.   


5 komentarzy:

  1. Aż mnie zainteresowało w jaki sposób Kaczka Kiwaczka dostała się do encyklopedii :P Ale samej sobie to tak głupio kupować książeczkę dla dzieci, a bratanek lub bratanica dopiero w drodze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam, kup, będzie na zaś, a przy okazji przeczytasz ;-)

      Usuń
    2. Przemyślę jeszcze ;)

      Usuń
  2. Coś jest na rzeczy z tymi zwariowanymi kaczkami. Do wyżej wymienionych dodam kaczkę tłumaczkę z wierszyka W. Chotomskiej ("Do redakcji Płomyczka przyszła kaczka tłumaczka i przywiozła walizkę rękopisów na taczkach...") oraz kaczkę z książeczki "Imieniny pana Jana", nie pamiętam o czym była, ale na okładce - kaczka z kokardą ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Lecę do biblioteki....
    Dzięki :-)

    OdpowiedzUsuń