piątek, 5 lutego 2016

Sędzia

Przerażająca. Szokująca i przerażająca. Rzeczywistość opisana przez autora w książce "Sędzia" jest właśnie taka. Jestem zbulwersowana tym bardziej, że wydarzenia opisane w powieści oparte są na autentycznej historii. A najgorsze jest to, że ja, jako szary ludek i członek niższych warstw społeczności, nie mam żadnego wpływu na to co się dzieje. Mogę tylko z boku przyglądać się otaczającej mnie rzeczywistości i próbować wyciągać wnioski. Jednak intuicja i dotychczasowe doświadczenie mówią mi, że pan Zielke niewiele się myli w ocenie sytuacji.
Adam Bonar jest właścicielem firmy Selac. Stworzył ją właściwie sam, od podstaw. Pomysł jego, pieniądze kolegi, jednak kolega szybko usunął się w cień dając Adamowi pełnię władzy i swobodę ruchu. Z małej garażowej firemki powstał giełdowy potentat świetnie oceniany i przynoszący milionowe dochody. Niestety dochody firmy były na tyle duże, że stały się przedmiotem zazdrości nieuczciwego bankiera. A że układ sędzia - bankier - syndyk daje duże możliwości, firma Selac - podobnie jak wiele innych przed nią - skazana jest na zagładę. Sposób jest jasny i prosty; wystarczy nieuczciwa gra bankiera, brak sumienia sędziego i kilku tchórzliwych syndyków i voila!. Bonar traci wszystko - firmę, pieniądze, rodzinę. Nie poddaje się i postanawia jednak walczyć. Z pomocą nadchodzą mu dziennikarze - Kuba Zimny i Kasia Jarosz. Początkowo oceniają Bonara tak samo jak większość nazywając go oszustem i krętaczem. Jednak pytań pojawia się coraz więcej, a dokumenty upadłościowe innych firm pokazują, że Bonar jest raczej ofiarą niż oszustem. Czy Adamowi Bonarowi uda się zachować godność? Jakim kosztem i co będzie musiał poświęcić? Zapraszam do lektury.
Powieść jest bardzo dobra. Napisana z pazurem, "nieukładnie", bez dbałości o konwenanse. Wiele sytuacji i zdarzeń trąci rzeczywistością i mocno przeraża. Po lekturze tej powieści jedno jest pewne. Jeżeli niewielki procent opisanych zdarzeń jest choć trochę prawdziwy to myśl tytułowego sędziego zawarta gdzieś w środku książki jest prorocza "Nie żyjemy w normalnym kraju".
Powieść ma w sobie coś specyficznego i ulotnego, trudnego do określenia, a jednak dającego charakterystyczny "smaczek". Czytelnik śledzi bowiem na kartach książki afery, przekręty i kłamstwa, a nie ma poczucia teorii spiskowej. To tak jakby oglądać wydarzenia z pewnej odległości. Czytelnik przeżywa i dopinguje "dobrych", ale jednocześnie w sercu czuje, że na nic nie ma wpływu, że wszystko dzieje się "obok".  Inny autor zrobiłby z tego tematu trzymający w napięciu kryminał, a tu niespodzianka. Tu mamy czysty opis zdarzeń, zgoła reporterski. Nie czekamy na wybuch bomby, bo cała ta książka jest jedną wielką bombą.
Trudno powiedzieć, że mi się bardzo podobało. Nie ulega jednak wątpliwości że mi się podobało, ponieważ kolejna powieść Mariusza Zielke pt. "Wyrok" już czeka na półce na swoją kolej.
I jeszcze cytat, który urzekł mnie jasnością przekazu:
"Demokracja jest wtedy, gdy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad. A wolność, gdy dobrze uzbrojona owca kwestionuje wynik głosowania" 
Świetne. 

3 komentarze:

  1. Jakoś nieszczególnie zwróciłam na nią uwagę, a tu widzę taka interesująca lektura :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo mnie zaintrygowałaś swoją recenzję, czuję, że w tym klimacie odnajdę się stuprocentowo. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zapraszam do zabawy, być może Młodszy lub Starsza byliby zainteresowani:) http://popoludniezksiazka.blogspot.com/2016/02/wygrywajka.html

    OdpowiedzUsuń