środa, 10 sierpnia 2011

W pogoni za...

Każdy wie, że rodzice w życiu dziecka mają do odegrania ogromną rolę. Jedni z tym zadaniem radzą sobie lepiej, inni gorzej, jeszcze inni dają się porwać fali stwierdzając "jakoś to będzie". A dzieci? Dzieci mogą z otwartym sercem i chłonną główką oczekiwać na te dary i brać je po to, aby chłonąć... Większość ludzi czyni wszystko aby tę rolę - najważniejszą w życiu - odegrać jak najlepiej. Efekt - większość dzieciaków ma uśmiech na twarzy i beztrosko skacze na skakance. Ale jest część dzieci, która ma zranione serce, podartą duszę i doświadczenia na miarę niejednego dorosłego.
"W pogoni za świetlikami" to książka o dzieciństwie, rodzinie, miłości, przebaczeniu, tragedii... To książka trzy w jednym - kryminał, romans i powieść obyczajowa jednocześnie. To pozycja obowiązkowa dla każdego, kto chce zrozumieć, jak ważne w życiu dziecka są drobiazgi. Jak wiele mogą uczynić dobrego i złego. I niewątpliwe - to pozycja obowiązkowa DLA KAŻDEGO TATY.
Początek książki to przejazd kolejowy i samochód, który wjechał pod pędzący pociąg. W samochodzie zginęła kobieta. Osoby, które przyjechały na miejsce tragedii nie zauważają chłopca na drodze - przerażonego  i zagubionego. Chłopie nie mówi, za to pięknie rysuje co stanowi formę komunikacji ze światem. Jego wcześniejsze życie jest tajemnicą. Wiadomo tylko, że w przeszłości był maltretowany zarówno fizycznie jak i psychicznie. Losy chłopca wzbudzają zainteresowanie miejscowej prasy. Do napisania artykułu o nim zostaje oddelegowany dziennikarz, którego losy są równie pokręcone. Wychowany w rodzinie zastępczej poszukuje prawdy zarówno o swoich losach jak i losach wujka, a raczej zastępczego ojca. Wszystko spowija tajemnica sprzed lat, związana z bankiem obligacjami, śmiercią dziecka i huraganem... Zresztą sami przeczytajcie, bo opisać nie sposób.
Książka jest naprawdę niesamowita. Autor posiada niezwykłą umiejętność opisywania burzliwych i rozbudowanych emocjonalnie wydarzeń ze stoickim spokojem. To tylko wznieca uczucia czytelnika niczym liście podczas huraganu. Piękne opisy przyrody, sanktuarium "zbudowane"  z drzew, rwąca rzeka towarzysząca mieszkańcom, a obok tego emocje, kłamstwa, lojalność i wiele wiele innych uczuć tak często spotykanych a jednocześnie tak rzadkich. To wszystko przypomina trochę swoistego rodzaju  baśń dla dorosłych.
Jednak najbardziej zaczarowały mnie dwa elementy książki.
Pierwsza to świetliki  - światełka zbierane do słoików i postawione obok dziecięcego łóżka, aby rozświetlać ciemność nocy. Te małe robaczki są jednak przekaźnikiem ważniejszej informacji. "Jeśli Bóg jest w stanie stworzyć świetliki, których pupa świeci jak gwiazda, to myślę, że wszystko inne też jest możliwe. Wszystko"
Prostota tego rozumowania jest po prostu cudna.  
Druga sprawa to motyw ojca. On tak naprawdę przewija się od początku książki, jednak wyraźnie podkreślony zostaje dopiero na końcowych kartkach. Za to mocno i z przytupem. Nagle czytelnik uświadamia sobie, jak ważny jest tata w życiu każdego dziecka. A jeżeli na dodatek to dziecko to chłopiec...
"...wiem jedno na temat chłopców: wszyscy rodzimy się z pustką w piersiach wielkości taty. Nasi ojcowie albo ją wypełniają, albo w miarę dorastania czujemy tę pustkę coraz bardziej i próbujemy ją czymś zaleczyć."
Nic dodać nic ująć. Po prostu lektura obowiązkowa. 
Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu WAM.

12 komentarzy:

  1. Znam styl Martina - momentami bywa teatralny i wzniosły, ale i tak go lubię.

    Marzę o tej książce, a Twoja recenzja jest po prostu przepiękna i zachęciła mnie jeszcze mocniej...

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Książkę czytałam i również byłam nią oczarowana:)

    OdpowiedzUsuń
  3. I ja z chęcią jako rodzic przeczytam tę książkę. Mam nadzieję, że również będę miała podobne odczucia co ty.

    OdpowiedzUsuń
  4. wow! zachwyciłaś mnie, zachęciłaś i już się na tę książkę zafiksowałam- teraz muszę ją jakoś upolować. Twoja jej recenzja pokazała mi, że nie będę potrafiła przeczytać tej książki obojętnie, każdy "wątek", który opisałaś ma coś dla mnie...

    OdpowiedzUsuń
  5. Wow, brzmi rewelacyjnie! Zapisuje na listę do przeczytania! Świetna recenzja!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Recenzja bardzo dobra, chyba się skuszę i zacznę poszukiwania :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam takie pytanie nie związane z tą książką. Mianowicie, czy czytała Pani jakąś pozycję C.S Lewis'a, np. "Cztery miłości" ??

    OdpowiedzUsuń
  8. Dziękuję za zaobserwowanie :))

    OdpowiedzUsuń
  9. Trzy w jednym? Może być ciekawie :)
    Z chęcią sięgnę po tę lekturę:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Kusi, kusi ;) Zapiszę na listę, ale nie jestem pewna czy w ją dopadnę ;P

    OdpowiedzUsuń
  11. Informuję, że moja skromna osoba znana pod nickiem Książkówka, postanowiła zmienić miejsce swojego, recenzenckiego blogowania. :) Już jutro (tj. 14.08.) pojawi się mój pierwszy wpis na blogspocie. Adres do mojego, nowego blogu to:
    http://ksiazkowka.blogspot.com .
    Bardzo proszę o zmianę na ten właśnie adres w zakładkach/obserwowanych blogach. Z góry dziękuję i pozdrawiam serdecznie! Ewa-Ksiązkówka

    OdpowiedzUsuń
  12. Muszę przeczytać!

    Z Labiryntów czytałam już "Dłoń pełną gwiazd", a po tą z pewnością sięgnę.

    OdpowiedzUsuń