poniedziałek, 12 grudnia 2011

Rozdawajki część trzecia przy udziale Pana Hołowni i Pana Prokopa


"Jeżeli stoisz pod górą, masz wielki kamień i nie możesz go wtoczyć, to, go po prostu podziel na mniejsze części i wnieś kilkadziesiąt razy."

Pan Szymon Hołownia jest mi znany i lubiany. Jego książka pt. "Ludzie na walizkach" doprowadziła mnie do łez. W ekspresowym tempie pochłonęłam "Monopol na zbawienie" oraz "Bóg. Życie i twórczość". Z wielkim niepokojem siadałam w fotelu z najnowszą książką napisaną "wespół w zespół" z Panem Prokopem.Dlaczego? Ponieważ dla odmiany Pan Prokop działa na mnie jak płachta na byka. Jest dla mnie zbyt dosłowny, ma kiepskie poczucie humoru i ciężki sposób wypowiadania swoich myśli. Jak tu przyjąć książkę autorstwa osób, do których żywię tak różne uczucia? 
Po pierwsze - Pan Szymon mnie nie zawiódł. Jego poglądy są bardzo wyraziste, widać, że jest to człowiek wielkego ducha i serca. Ma jasno wytczoną drogę na końcu której wyraźnie widać metę. Urzekły mnie niektóre historie. Zakonna kariera Pana Szymona, o której opowiada z rozczuleniem i pewnym zawstydzeniem,  rozmyślania o ogromnej wadze Pisma Świętego, rozważania o Panu Bogu... wszystkie wypowiedzi Pana Szymona są w granicach rozsądku. A Pan Prokop? Okazuje się, że również stanął na wysokości zadania. Po zamknięciu książki moje uczucia do Niego wyraźnie się ociepliły. Okazało się że pod przykrywką pajacowatej postaci prowadzącego "Mam talent" kryje się mądry człowiek, którego podejście do kwestii religii i wiary jest mocno zbieżne z moimi. W pierwszej części książki wydaje się On zagubiony w prowadzonej dyskusji. Jednak im więcej kartek przewracałam tym bardziej utwierdzałam się w przekonaniu, że to tylko poza. Pan Prokop wprawdzie nie potrafi tak profesjonalnie bronić swoich poglądów, ale też trudno mówić o profesjonaliźmie, kiedy kilkutysiącletniej nauce kościoła przeciwstawiamy miłość do życia i fascynacje muzyką. Pan Prokop urzekł mnie. Naprawdę radził sobie w dyskusji i dzielnie  bronił swoich poglądów i wiary... a raczej jej braku. 
Książka pokazuje klasę obu Panów. Rozmawiają o naprawdę trudnych tematach wykazując ogromny szacunek do swojego rozmówcy i jego poglądów. Panowie nie namawiają, nie przekonują na siłę - natomiast z wielką siłą i spokojem rzucają w przeciwną stronę argumenty obserwując czy trafią i jak wielkie poczynią spustoszenia. 
Moim zdaniem z walki na słowa zwycięsko wyszedł Pan Marcin. W dzisiejszych czasach łatwiej być ateistą niż katolikiem. Jak przekonująco bronić nauki kościoła, która zachęca do pokory i życia w ubóstwie, będąc jednocześnie szalonym prezenterem w programie rozrywkowym i fanem elektronicznych gadżetów?  A Pan Prokop? Spokojnie i rzeczowo wykłada swoje podejście do życia, które dla osób oddalonych od kościoła jest dużo łatwiejsze do zaakceptowania.
A na koniec cytat, który mnie - mamę dwóch diabliszcząt - po prostu urzekł.
"Naukowcy twierdzą, że to co definiujemy jako miłość jest po prostu jakimś zaburzeniem balansu chemicznego w organizmie. Z punktu widzenia medycyny człowiek zakochany nie różni się niczym od człowieka niepoczytalnego albo będącego pod wpływem narkotyków. Miłość można też potraktować jako sprytne narzędzie ewolucji. Moja znajoma, świeżo upieczona mama, powiedziała mi kiedyś, że gdyby nie miłość, żaden normalny człowiek nie zajmowałby się z troską i poświęceniem wiecznie wrzeszczącym bachorem który non stop czegoś od Ciebie oczekuje."
Oczywiście jak przy każdej książce Wydawnictwa Znak, klikając na poniższą okładkę można zajrzeć do środka. 
Książka czeka na chętnych, którzy w komentarzu pod postem wyrażą chęć jej otrzymania. Można również zdecydować się na inną pozycję spośród biorących udział w rozdawajce. 

33 komentarze:

  1. Bardzo chętnie bym ją przeczytała, więc się zgłaszam do konkursu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgłaszam się do rozdawajki :)
    gualeza5@interia.pl

    OdpowiedzUsuń
  3. świetnie to wszystko opisałaś- nawet nie wiesz jak się dobrze mi czytało nie tylko ową książkę, ale i Twoją jej recenzję! :) po prostu bomba! pozdrawiam, do losowania się nie zgłaszam, bo już mam...:)

    OdpowiedzUsuń
  4. No to teraz czekam na łut szczęścia :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zgłaszam się po Prokopa i Hołownię u innych blogerów. Ale szczęście mnie ominęło :( Może u Ciebie los mi będzie sprzyjał :) Zgłaszam się oczywiście :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zgłaszam się - na ten duet zawsze i wszędzie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zgłaszam się. Bardzo lubię obu panów, więc spróbuje szczęścia w tej rozdawajce.

    OdpowiedzUsuń
  8. Zgłaszam się, gdyż mam ochotę przeczytać tę książkę, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. I ja się z wielką przyjemnością zgłaszam!

    OdpowiedzUsuń
  10. Zgłaszam się do mikołajkowej rozdawajki:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Zgłaszam się i ja. Znam kogoś z rodziny, kto bardzo chętnie przeczytałby tę pozycję. ^^

    OdpowiedzUsuń
  12. Także się zgłaszam :)
    i zapraszam na konkurs u siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Zgłaszam się i ja.
    magdajz@op.pl

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo ciekawa jestem tej książki, po podobnie jak Ty lubię Hołownię.

    OdpowiedzUsuń
  15. Zgłaszam się.
    mój e-mail finola@tlen.pl

    OdpowiedzUsuń
  16. Zgłaszam się zaciekawiłaś mnie tym cytatem a co powiesz na Lema ?„Jeżeli małpie wstrzyknąć prolaktynę i podrzuci jej szczeniaka, to zaraz go zacznie pieścić i hołubić, ale wystarczy, żebyś przestał podawać hormon, a na drugi - trzeci dzień pożre tego ulubionego pieska. Masz miłość macierzyńską, najszczytniejsze uczucie: trochę chemikaliów we krwi!”

    OdpowiedzUsuń
  17. I ja! i ja! Ja tez sie zglaszam :)
    (mo4wio@poczta.onet.pl)

    OdpowiedzUsuń
  18. Tak się składa, że ja obu panów darzę sympatią jednak moje poglądy są zdecydowanie bliższe poglądom Marcina Prokopa. Gdy usłyszałam o tej książce długo nie mogłam się do niej przekonać. Rozmowa? Cały czas tylko rozmowa? Ile można czytać rozmowę? - mówiłam sobie, ale teraz myślę, że to mogłoby być całkiem ciekawe doświadczenie.

    OdpowiedzUsuń
  19. Ciągle zapominam kiedy jestem w bibliotece, że mam tę książkę wypożyczyć:)

    OdpowiedzUsuń