poniedziałek, 11 kwietnia 2011

Tatami kontra krzesła

Kiedy zobaczyłam książkę pt. "Tatami kontra krzesła" naszła mnie straszna ochota na Jej przeczytanie. Nie wiem właściwie dlaczego. Po prostu jakaś chemia. Dzięki uprzejmości Wydawnictwa Muza książka trafiła pod mój dach i została przeze mnie pochłonięta. Pożarta. Zawładnęła mną. A tak już po ludzku - bardzo mi się podobała. Nie ukrywam, że na początku się rozczarowałam. Oczekiwałam książki w stylu "Wyznania gejszy", czy też "Sekretnego wachlarza", a tu książka właściwie dokumentalna... Ale po kilku stronach wpadłam jak śliwka w kompot. Autor Rafał Tomański posiada wyjątkową łatwość słowa. Pisze w sposób bardzo ciekawy, a jednocześnie zrozumiały i prosty. Przedstawia Japonię w taki sposób, że każdy ją pokocha. W każdym jego słowie słychać pasję i miłość do tego egzotycznego dla nas kraju. Autor jest nie tylko japonistą. Jest też ekonomistą, lektorem bajek dla dzieci, a przede wszystkim uroczym gawędziarzem. Mam wrażenie, że można by usiąść z nim przy kominku i słuchać... słuchać... słuchać.
Każdy rozdział w książce poświęcony jest innej dziedzinie życia. Każdy niesie ze sobą nowinki dotyczące codziennego życia w Japonii. Odebrałam Japończyków jako naród pełen kompleksów, bezkrytycznie naśladujący Zachód. Farbują włosy, nie lubią koloru swojej skóry, nie potrafią odpoczywać, bezkrytycznie poświęcają się pracy. Nie lubią też swoich skośnych oczu i za wszelką cenę próbują usunąć fałdę mongoidalną, która za ową skośność odpowiada. Z drugiej strony oplątuje ich sieć niuansów i zwyczajów, których naruszenie stanowi ogromne faux pas. 
Hotel kapsułowy popularny w Japonii

"Na spotkaniu biznesowym dostaje się obowiązkowo wizytówkę. Japończyk (...) zaraz po przedstawieniu ukłoni się i wręczy wizytówkę. Będzie ją trzymał obiema rękami z największym szacunkiem - i tak należy ją od niego przyjąć. Powinniśmy oczywiście chwilę po nim przedstawić się sami i mieć przygotowaną własną wizytówkę i najlepiej dodatkową parę rąk, żeby dopełnić wszystkich honorów przy ich przekazywaniu. Wizytówki bowiem lepiej nie chować zbyt szybko, ponieważ może to być odebrane jako brak szacunku do rozmówcy." Niesamowite wrażenie zrobiły też na mnie opowieści o japońskim harcie ducha i dążeniu do sukcesu. Bohaterem jednej historii jest Sportowiec, który podczas ćwiczeń na macie doznał skomplikowanego złamania kolana, a mimo to postanowił w imię zwycięstwa swojej drużyny wziąć udział w kolejnych dyscyplinach. I tak pokonał konia z łękami dostając jedną z najwyższych not, a następnie wykonał numer na obręczach kończąc go zeskokiem z ponad dwumetrowej wysokości!!! Drużyna Japonii zdobyła złoty medal. 
Automaty są wszędzie...

Książka jest nie tylko zbiorem ciekawostek. Spod tej lekkiej opowiastki wyłania się obraz narodu, który nie do końca wie gdzie jest jego miejsce na ziemi. Japonia jest zagubiona, znajduje się w przełomowym dla siebie momencie. Problem polega na tym, że droga którą Japończycy obrali nie jest prosta i jasna. Wręcz przeciwnie - jest kręta, wyboista i nikt nie wie co za zakrętem się pojawi. Widać, że ogrom tradycji i zasad współczesnego Japończyka po prostu przytłacza, a młodzież wręcz się buntuje.
Niesamowita książka, którą polecam każdemu, kto chciałby choć troszkę poznać i zrozumieć Japończyków.
A co mnie najbardziej ruszyło? Otóż automaty w których sprzedawane są majtki... zużyte majtki nastolatek. I jak tu zrozumieć Japończyków...

Za książkę niezmiernie dziękuję Wydawnictwu Muza. Lektura godna uwagi. 

4 komentarze:

  1. Czytałam w tej serii Muzy książkę o Anglikach i niezmiernie przypadła mi do gustu.Dopiero parę dni temu dowiedziałam się o tytule o Japonii. Po przeczytaniu Twojej recenzji, utwierdzilam się w przekonaniu, ze będzie to dobrą lektura.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo zachęcająca recenzja, muszę się rozejrzeć za tą książką :)

    OdpowiedzUsuń