wtorek, 8 lutego 2011

O tym jak sześciolatka z Kacperkiem literki poznawała

Moja Starsza jest obecnie uczniem oddziału przedszkolnego w szkole podstawowej. Rzecz biorąc wprost - uczęszcza do zerówki. Cechą charakterystyczną zerówki jest to, że dzieci uczą się literek. (tak przynajmniej było do czasu sławetnej reformy) Nauczycielka mojej córki będąc kobietą ambitną również usiłuje w sześcioletnie głowy wbić podstawowe umiejętności czytania i pisania. Postępy są widoczne jednak ja jako Mama ambitna usiłuję tę naukę wspomagać. Na tapecie  (a raczej w odtwarzaczu CD) prym wiedzie bajka - grajka pt. "Dzieci taty Abecadła" a z książek promuję "Kacperka w krainie literek". 
Książeczka objętościowo niewielka, zawiera ogromną ilość wiedzy. Starsza po pierwszym czytaniu była stanowczo zniechęcona. Musiałam przerobić z nią książeczkę "na sucho" opowiadając córci  nieco więcej o Fenicjanach, wynalezieniu pisma i innych osiągnięciach tego fenomenalnego narodu. Drugie czytanie przyniosło zainteresowanie, a za każdym kolejnym zainteresowanie przeradzało się w zachwyt. Po ... nastym czytaniu Starsza miała tyle pytań, że często nie wiedziałam, w którym miejscu książki właściwie jesteśmy. 
Kacperek jest chłopcem ciekawym świata. Pewnego dnia wietrzyk zabiera go na wycieczkę do krainy Fenicjan. Tam Kacperek dowiaduje się skąd pochodzi każda literka alfabetu. I tak literka "A" ma swoje korzenie w słowie "Alef", co oznacza byka. Do tego w książeczce dodany jest rysuneczek pokazujący w jaki sposób rysunek byka ewoluował do obecnej literki "A". "O" wywodzi się od oka, a "X" od symbolu ryby. (który każdy zna i łatwo sobie to wyobrazić) Niezłe prawda? Trudno, aby taka wiedza nie zachwyciła sześciolatki. Pytań nie było końca. Zresztą ja - osoba dorosła - też dowiedziałam się niemało. Któż z Was moi mili wiedział, że literka "Z" nie zawsze była na końcu alfabetu. Początkowo jej miejsce było pomiędzy literami "F" i "H" i dopiero z czasem zastąpiła ją litera "G". Dalej informacja, której łatwo się było domyśleć - "H" oznacza płot. 
Uwierzcie mi, że to co opisałam powyżej to wierzchołek góry lodowej. Wiedza w tej książeczce wypływa z każdej strony. Do tego podana jest w sposób przystępny, bardzo płynnym i skocznym wierszem, ozdobiona pięknymi ilustracjami Pani Magdy Bloch. Jedyną wadą książeczki jest to, że w pewnym momencie ilość przekazywanej wiedzy jest tak duża, że moja sześciolatka po prostu nie nadążała, Poza tym pozycja naprawdę godna polecenia.  
Najważniejsze zostawiam na koniec. Książka - bynajmniej u nas - stała się przyczynkiem do świetnych zabaw. Wiecie jak wygląda imię Basia pisane symbolami będącymi pierwowzorami literek. Nie? A my już wiemy. Starsza choć nie przepada za rysowaniem uruchomiła wyobraźnię i rysowała znane słowa przy pomocy symboli. 
Książeczkę polecam wszystkim. Zarówno dzieciom, którym pozwoli na łatwiejsze skojarzenie poszczególnych liter, jak i dorosłym, którzy wyniosą z niej niemało ciekawostek.
"Kacperka w krainie literek" dostałam od portalu "Parenting.pl" za co serdecznie dziękuję.  

2 komentarze:

  1. Fajny pomysł na naukę malca literek ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawy i skuteczny pomysł nauki ;)

    OdpowiedzUsuń